W drodze na Inspiration Point
Widok z promu - w tle góry Grand Teton
Widok z Inspiration Point na jezioro Jenny Lake
Po tej krótkiej przerwie wróciłem na drogę i po objechaniu pasma gór Grand Teton odbiłam na północ w kierunku parku Glacier. Dotarłem tam następnego dnia po południu i znowu udałem się w góry - tym razem aby podziwiać lodowiec oraz jezioro Josephine Lake. Park Narodowy Glacier położony jest przy samej granicy z Kanadą (tam park ma nawę Waterton) i jest miejscem gdzie wciąż można oglądać lodowce. Przewidywania naukowców mówią, że za 20 lat widoki w tym parku będą wyglądały zupełnie inaczej z uwagi na globalne ocieplenie...
Nad jeziorem Josephine Lake, w tle lodowiec Grinelli
Okolice jeziora Swiftcurrent Lake
Okolice jeziora Swiftcurrent Lake
Widok na lodowce znad jeziora Swiftcurrent Lake
Po nocy spędzonej na kempingu nastąpiła bardzo wczesna pobudka i o godz. 7.00 ruszyłem w trasę - którą była "Going to the Sun Road". Jest to bardzo malownicza trasa i bardzo popularne miejsce do odwiedzenia, na na dodatek są tam robione roboty drogowe. Dzięki wczesnemu wyjazdowi udało mi się dojechać do kulminacji (przełęcz Logan Pass) praktycznie będąc sam na drodze :-) Mając chwilę czasu w zapasie udałem się na szlak w kierunku jezioro Hidden Lake - całego nie mogłem jednak odwiedzić, gdyż szlak w połowie został zamknięty z uwagi na obecność niedźwiedzi.
Na kempingu w parku Narodowym Glacier
Wschód słońca widziany z namiotu
Jezioro Sant Mary Lake
W drodze do jeziora Hidden Lake
Połowa lipca a ja na śniegu - zupełnie jak na Nordkapp ;-)
Tak, tu wciąż leży 1,5 m śniegu !
2 bawiące się świstaki
Jezioro Hidden Lake
Ja i jezioro Hidden Lake
Po krótkiej przerwie nad jeziorem McDonald Lake przejechałem przez stan Montana, następnie Idaho i wjechałem do stanu Washington. Dzisiaj przede mną 450 mil / 700 km do Port Angeles - jutro będę zwiedzał Park Narodowy Olympia.
Kilometry:
niedziela 14 lipca: 404 mil / 646 km, od początku 2754 mil / 4406 km
poniedziałek 15 lipca: 252 mil / 403 km, od początku 3006 mile / 4810 km
wtorek 16 lipca: 334 mile / 534 km, od początku 3340 mil / 5344 km
Piszemy komentarz testowy. Aldona i BS
OdpowiedzUsuńJestesmyzachwycone. :-) Obejrzymy jeszcze raz i jeszcze raz ...,
Zyczymy szerokiej drogi i serdecznie pozdrawiamy. Zokazji Twojej podrozy kupilam tableta i pisze. AR
Kuba,
OdpowiedzUsuńNa samym Nordkappie śniegu wcale nie było. Wyprawa super. Trzymamy kciuki. Czy można rozbijać namiot na dziko? Gdzie kupujesz jedzenie na tym odludziu? Zosia i Jurek
Kuba przyjął taktykę skautów, jak nie upolujesz to nie zjesz. Życzę udanych polowań bo swistakiem brzuszka nie zapelnisz, a drogi do niedzwidzi pozamykane. :-D
OdpowiedzUsuńŻyczę szczęścia
Michal,Ania,Karol i Laura
A świstaki były w wersji "lazy marmot" czy "crazy marmot"?
OdpowiedzUsuńPodobne do naszych tarzańskich .... Ale w Tatrach sa płochliwe i zawsze widzieliśmy je z daleka. No poza tymi młodymi, ktore kiedyś szalały pod Wołowcem.
BS
Kuba, świstaki przynajmniej tłuste? Pożywne?
OdpowiedzUsuńGumowych drzew, bo dobre, proste jak strzelił drogi, to już masz.
KrzySk