wtorek, 30 lipca 2013

Park Narodowy Zion

Park Narodowy Zion był na mojej wczesnej liście miejsc do odwiedzenia, jednak w ostatecznym planie nie mogłem wpasować go w mój plan. Na skutek zmian w planie udało mi się tam wybrać wczoraj i jestem z tego powodu bardzo zadowolony.

Park Zion położony jest na północ od Las Vegas, w kierunku do Salt Lake City

Wjazd do kolejnego stanu - i kolejna zmiana czasu
 
Droga dojazdowa do parku Zion

Droga dojazdowa do parku Zion


Park Zion miał być bardzo malowniczym miejscem i tak właśnie było. Park położony jest w kanionie, którego połowa dostępna jest tylko dla pieszych, rowerzystów i transportu parkowego. Skorzystałem z tego ostatniego i udało mi się zobaczyć kilka fantastycznych miejsc.





Niesamowity wiszący ogród

Strumień nawadniający ogród





Ciekawostką był widok parku po przejechaniu tunelu wykutego w skale.
 
Droga dojazdowa do tunelu
 
Po przejechaniu tunelu pojawia się roślinność


Popołudnie to droga do motelu, w którym nocowałem przed kolejną wielką rzeczą do zobaczenia - Grand Canyon. Dzisiaj zobaczyłem jego północny kraniec, jutro południe - wtedy też zamieszczę relacje z tego wspaniałego miejsca.

Ps. Wczoraj rano przejechałem przez Las Vegas, jednak nie mam stamtąd żadnych zdjęć...to zdecydowanie nie moje klimaty ;-)

Kilometry:

poniedziałek, 29 lipca: 233 mile / 373 km, od początku 7180 mil / 11488 km

poniedziałek, 29 lipca 2013

Park Narodowy Joshua Tree oraz tama Hoover-a

Park Narodowy Joshua Tree to moja przygoda z pustynią. Wjeżdżając do parku o 7.15 rano temperatura wynosiła 28 stopni C (82 F), wyjeżdżając przed 10 wynosiła już 34 stopni C (93 F). Jadąc przez park widać niesamowitą ilość drzew joshua a ich różnorodność jest niesamowita.





To jest miejsce, które przesuwa się na skutek ruchu płyt tektonicznych





Następny kawałek drogi to ciężki wyzwanie - przejazd drogami wiodącymi przez pustynie. Po 2 godzinach dojechałem do Route 66 - to miła niespodzianka, gdyż więcej czasu na tej drodze jeszcze przede mną.

Pierwszy znak historycznej Route 66


Oczekiwanie na przejeździe kolejowym...
 
Po tym przejeździe - i ucieczce przed deszczem - dojechałem do granicy stanów Nevada i Arizona, a moim celem było odwiedzenie tamy Hoovera. To niesamowita konstrukcja, a ogrom jej budowy jest ciężki do wyobrażenia.

Wjazdu do stanu Nevada
 
Wewnątrz tamy Hoovera, tu - generatory




Dzisiejszą noc spędzam na przedmieściach Las Vegas - a jutro wyjazd do kolejnego parku - Zion.

niedziela, 28 lipca 2013

Los Angeles - czyli połowa wyprawy

Sobota była idealnie połową czasu mojej wyprawy. Jako że motocykl był w serwisie, ja również miałem dzień dla siebie. W związku z tym wybrałem się na spacer po bulwarze Hollywood. Wielkie tłumy ludzi nie przeszkodziły mi zobaczyć kilku specjalnych gwiazd.


 




W tym czasie mój motocykl przeszedł pełen przegląd, dostał również komplet nowych opon.

Jest to motocykl BMW, model R1200 RT, z 2011 roku, który wyposażony jest w:
- 2 kufry boczne i 1 centralny, dodatkowo mam swoją torbę przyczepioną w miejscu pasażera;
- elektronicznie sterowaną szybę przednią (bardzo przydatna do kierowania wiatru na mnie gdy gorąco lub nade mnie gdy pada deszcz);
- tempomat (bez tego prawa dłoń byłaby cały czas w pracy trzymając gaz);
- radio i podłączenie do iPhone (więc mogę jechać w ciszy lub słuchać mojej muzyki);
- podgrzewane manetki (używałem kilka razy, wcześnie rano i w górach)
- układy bezpieczeństwa (ABS oraz ACS - system kontroli trakcji), do tej pory nie były w użyciu.

Prosto po przeglądzie


Po odebraniu motocykla przejechałem do Joshua Tree - śpię w motelu 500 m od wjazdu do parku narodowego, który odwiedzam jutro.
Zdjęcie własnego cienia ;-)


Droga na pustyni

piątek, 26 lipca 2013

Przejazd przez Big Sur


Dzisiejszy dzień to niesamowite widoki i wrażenia. Wyjechałem rano z Monterey aby na Big Sur móc spędzić tyle czasu ile będę chciał. To była słuszna decyzja – gdyż droga warta jest spędzenia na niej dużo więcej niż sam czas przejazdu. Na dodatek warunki pogodowe nie są łatwe – niskie chmury, silny wiatr i bryza od oceanu powodują, że jazda wymaga dużej uwagi.



 

Fantastyczne wrażenie sprawiły spotkane zwierzęta – lwy morskie. Akurat rozpoczyna się ich okres godowy i dużo czasu spędzają ze sobą na plażach.
 


Po przejechaniu Big Sur moja droga dalej prowadziła wybrzeżem oceanu aż do niesamowicie długich kalifornijskich plaż.




 

Ostatni etap mojej jazdy to dotarcie do hotelu – tym razem w samym Los Angeles, 1.5 mili / 2.5 km od bulwaru Hollywood. Ostatnie 10 mil / 16 km jechałem godzinę – i to zostało uznane za szybki przejazd przez LA. Jutro mój motocykl przejdzie przegląd a ja przejdę się po wielkim mieście ;-)



Kilometry:
piątek, 25 lipca : 336 mil / 538 km, od początku 6549 mil / 10478 km
 

czwartek, 25 lipca 2013

3 fantastyczne parki narodowe - Yosemite, Sequoia i Kings Canyon

Ostatnie 3 dni spędziłem w 3 fantastycznych parkach narodowych - każdy z nich ma coś szczególnego i wartego zapamiętania.

Z Lake Tahou wyjechałem we wtorek rano i udałem się w kierunku Yosemite. Wybrałem drogę którą do parku dojechałem od wschodu. Wjazd ten - tzw. Tioga Pass - jest bardzo krętą i stromą drogą, która jest zamknięta w trakcie zimy. Widoki wewnątrz parku - zarówno na granitowe skały, jak i na kaniony i strumienie które się w nich wiją - są naprawdę wspaniałe.


W drodze do Yosemite
Wjazd na Tioga Pass
 
Na granicy parku
 
W parku Yossemite
 
Widok z Tioga Pass

Najbardziej widokowym punktem parku jest zw. Glacier Point - panorama stamtąd wygląda olśniewająco. Szczególnie interesującą wygląda góra Half Dome, gdyż wygląda jakby połowa jej była odcięta.

W Yosemita Valley

Oddzielny parking dla motocykli :-)

Widok z Glacier Point na Yosemite Valley
 
Widok z Glacier Point na Half Dome

 
 

Panorama z Glacier Point

 Wieczór spędziłem w Sonorze - gdzie znajduje się jedna z naszych fabryk - gdzie spotkałem się z Aaron-em i Tyke-iem, kolegami z pracy.


Na środę zaplanowałem wizytę w paru narodowym Sequoia. Widziałem sekwoje wcześniej w innych parkach, jednak ilość i różnorodność tych drzew jaką widziałem tutaj zdecydowanie były warte oddzielnej wycieczki do tego parku. Do parku wjechałem od strony południowej i po drodze wspiąłem się - bez motocykla ;-) - na szczyt Moro Rock oraz odwiedziłem największe drzewo na świecie - The General Sherman Tree.

Wjazd do parku od strony południowej (polecam tą drogę !)

Widok z Moro Rock

Szlak na Moro Rock

Panorama  parku ze szczytu Moro Rock

Motocykl jest duży... lecz sekwoje jeszcze większe !

Ja oraz drzewo The General Sherman Tree


W czwartek wybrałem się na przejażdżkę do parku Kings Canyon. Park ten połączony jest z parkiem Sequoia, natomiast ja wybrałem trasę widokową która prowadziła na dno samego kanionu. Różnice wysokości oraz widok kanionu zarówno z góry, jak i z samego dna były bardzo niesamowite i pokazały mi inne ujęcie tego parku.




Sekwoja Grant Tree - najwyższa na świecie


Kings Canyon - widok na dno kanionu




Po tej wizycie pojechałem na zachód, raz jeszcze aż do oceanu. Jutro przejazd przez Big Sur - jedną z najlepszych tras motocyklowych na świecie.


Kilometry:

wtorek, 23 lipca: 311 mil / 498 km, od początku 5606 mil / 8970 km

środa, 24 lipca: 289  mil / 462 km, od początku  5895 mil / 9432 km

czwartek, 25 lipca: 318 mil / 509 km, od początku 6213 mil / 9941 km