u mnie wciąż poniedziałek wieczorem - i tym samym pora na podsumowanie dwóch kolejnych dni mojej podróży. Każdy z nich miał swoją specyfikę o której piszę poniżej.
Wczorajszy dzień, niedzielę, spędziłem...za kierownicą. Planując swoją wyprawę zakładałem, że co jakiś czas czeka mnie przejazd "Interstate" czyli tutejszym odpowiednikiem autostrad. Ta którą jechałem nosi numer 90 i w ciągu 8 godzin przejechałem nią 900 km, w tym czasie podróżując ze stanu Wisconsin, przez stan Minnesota do stanu Dakota Południowa.
Wjazd do 3-go stanu na mojej drodze
Przerwa po drodze - najważniejsze to cień i dużo wody.
Wjazd do Dakoty Południowej. Ciekawostką jest że prawo tu przewiduję aby każdy 5 mil odcinek autostrady miał 1 milę o długości prostej, tak aby można to wykorzystać jako pas lądowania w sytuacji awaryjnej.
Przymusowa przerwa pod wiaduktem. Problemem był bardzo silny wiatr, przy którym ciężko było utrzymać się w pasie.
Ciekawostką jest że w Dakocie zmienia się strefa czasowa, jednak nie jest ono powiązana z granicą stanu. Z tego wynikła "nie wiedza" nawigacji, która jak widać poniżej twierdzi że podróż w czasie jest możliwa (czas obecny to lewy górny róg).
Hmm, 62 mile do celu, dojazd o 18.51 - super, choć aktualnie jest 18.58 ;-)
Badlands - gdy świeci słońce, kolory między warstwami są jeszcze lepiej widoczne.
W związku z tym nastąpiła zmiana planów - i udałem się pod ziemię, czyli do Parku Narodowego Wind Cave. Poniższe zdjęcia pokazują ciekawe formy jakie tu występują.
Geologiem nie jestem, za to pani przewodnik mówiła o tym jako o negatywach pęknięć które były w skałach.
A tu wjazd do 2go parku mojej drodze.
Ta sama tablica ale z drugiej strony - parki sąsiadują ze sobą - a ja będę go jeszcze dokładniej zwiedzał jutro.
Jutrzejszy dzień to park Mount Rushmore oraz Crazy Horse...a jak się uda także jedno miejsce dobrze znane z filmów ;-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz