Dzisiejszy dzień to niesamowite widoki i wrażenia.
Wyjechałem rano z Monterey aby na Big Sur móc spędzić tyle czasu ile będę
chciał. To była słuszna decyzja – gdyż droga warta jest spędzenia na niej dużo
więcej niż sam czas przejazdu. Na dodatek warunki pogodowe nie są łatwe –
niskie chmury, silny wiatr i bryza od oceanu powodują, że jazda wymaga dużej
uwagi.
Fantastyczne wrażenie sprawiły spotkane zwierzęta – lwy morskie.
Akurat rozpoczyna się ich okres godowy i dużo czasu spędzają ze sobą na
plażach.
Po przejechaniu Big Sur moja droga dalej prowadziła
wybrzeżem oceanu aż do niesamowicie długich kalifornijskich plaż.
Ostatni etap mojej jazdy to dotarcie do hotelu – tym razem w
samym Los Angeles, 1.5 mili / 2.5 km od bulwaru Hollywood. Ostatnie 10 mil /
16 km jechałem godzinę – i to zostało uznane za szybki przejazd przez LA. Jutro
mój motocykl przejdzie przegląd a ja przejdę się po wielkim mieście ;-)
Kilometry:
piątek, 25 lipca : 336 mil / 538 km, od początku 6549 mil / 10478 km
Kilometry:
piątek, 25 lipca : 336 mil / 538 km, od początku 6549 mil / 10478 km
No i widzisz - pogoda też może namieszać. Nie zawsze jest dopasowana do naszych życzeń. I na plaży nie poleżałeś .... Ale plaża ładna, piaszczysta, z żółtym piaskiem i pusta. Tak lubimy.
OdpowiedzUsuńA te lwy morskie to w ogóle zwracają uwagę na ludzi? Może mają jakiegoś "strażnika", albo ostrzegacza?
My:-)