Piszę to siedząc w namiocie przed moją ostatnią nocą w
Yellowstone (opublikuję gdy tylko będę miał dostęp do internetu). Spędziłem tu
2,5 dnia i mogę powiedzieć, że warto było zrobić tu aż tak długi postój. Udało
mi się zobaczyć prawie wszystkie z najważniejszych atrakcji, a także zrobić
kilka dodatkowych pieszych wycieczek.
Numer 1 na mojej liście to bez wątpienia Grand Canyon of
Yellowstone. Widoki jakie można podziwiać są naprawdę fantastyczne, a sama
rzeka Yellowstone wygląda naprawdę groźnie.
Widok z północnej strony
Południowa strona - najniższy poziom
Południowa strona - droga powrotna to 352 schody...
Drugie miejsca zajął gejzer Norris – zarówno kolorystyka,
jak i różnorodność form i zachowań pozwoliła mi zrozumieć ogrom sił natury
jakie są tutaj zgromadzone.
Ostatnie miejsce na podium zajęła dolina Lamar – super
przestrzeń, fantastyczne widoki i … mniej ludzi niż przy głównych atrakcjach.
Dolina Lamar
Trout Lake
W strumyku do tego jeziora pod prąd płyną pstrągi !
Ponadto widziałem gejzery: Old Faithful (gdzie naprawdę czas
następnego wybuchu jest do przewidzenia z dokładnością +/- 10 minut !), Mammoth
Hot Springs (z niesamowitymi tarasami),
West Thumb (położony tuż nad samym jeziorem Yellowstone) oraz wiele
innych (które są na zdjęciach i filmach).
Tłum czekający na obudzenie się gejzeru
Old Faithful zaczyna pokaz
Panorama jeziora Yellowstona, strona zachodnia
Dack Lake - małe jezioro nad którym byłem zupełnie sam !
Poza tymi atrakcjami w Yellowstone co chwilę obecne są zwierzęta. Nie widziałem niedźwiedzia ani wilka – może to i dobrze – ale za to bizony, jelenie i nawet śpiącego łosia. Udało mi się nawet zrobić zdjęcie pieskowi preriowemu, które w poprzednich parkach uciekały na odgłos włączanego aparatu.
Bizon o poranku
Łanie w południe
Bizon po południu
Ciekawym doświadczeniem jest spanie na kempingu – wszystko co ma zapach (jedzenie, kosmetyki itp.) musi być na noc zamknięte w „bear box”, który jest tak skonstruowane, że miś nie ma szans go otworzyć.
"Bear box"
Na kempingu
Przy wyjeździe zostawia się kartę meldunkową w skrzynce.
Jutro kolejna atrakcja – park narodowy Grand Teton, a następnie zwrot na północ i jazda do parku narodowego Glacier.
Ps. Dziękuję za komentarze i uwagi, jedną z nich właśnie wprowadzam.
Kilometry:
czwartek 11 lipca: 188 mil / 301 km, od początku 2128 mil / 3405 km
piątek 12 lipca: 138 mil / 221 km, od początku 2266 mile / 3626 km
sobota 13 lipca: 84 mile / 134 km, od początku 2350 mil / 3760 km
Ale super!!! Taka gotująca się woda pod nogami? Ciekawe jak się po tym chodzi? Na zdjęciach wygląda niesamowicie! Fotografuj dalej! :)
OdpowiedzUsuńKS
A i zdecydowanie lepiej wyglądasz na zdjęciach bez kasku ;)
OdpowiedzUsuńKS
Yellowstone - to jest jedna z rzeczy, które chciałabym zobaczyć i tu Ci zazdroszczę. Czy jak się tam idzie to czuć ten niestabilny grunt? A ludzie nie próbują zejśc ze ścieżki - ot tak po prostu z ciekawości? Mnie by korciło bardzo ....
OdpowiedzUsuńBS
Piekne zdjecia, wspaniala przyroda i przygoda, chcielibysmy tak podrozowac.
OdpowiedzUsuńM&O