sobota, 10 sierpnia 2013

Wizyta na Florydzie i zwiedzanie Cape Canaveral


Po odwiedzeniu Key West rozpoczęła się moja podróż powrotna do Chicago. Na początek czekał mnie przejazd przez Florydę która jest naprawdę dużym stanem. Po nocy spędzonej na Key Largo – pierwszej z wysp Key – zaplanowałem przejazd środkiem Florydy i zobaczenie jeziora Okeechobee. Ten plan uległ zmianie gdyż droga została całkowicie zablokowana przez wypadek z udziałem ciężarówek – w efekcie jechałem obrzeżami Miami, po 6 pasmowej autostradzie która na dodatek jest aktualnie w remoncie. Taka jazda to mała przyjemność – szczególnie na motocyklu – gdyż nierówna nawierzchnia, żwir i piasek to najmniej lubiane rzeczy przez motocyklistów. Na szczęście udało mi się to przejechać i dalszą część dnia jechałem autostradą, którą dotarłem do Cocoa Beach. To bardzo miłe miejsce i fantastyczne plaże – ciągną się kilometrami !!!
 
Poranek nad oceanem


Zamknięta droga, która chciałem jechać...





Na plaży Cocoa Beach

 

Następnego dnia rano udało mi się zobaczyć wschód słońca nad Atlantykiem – super miłe doświadczenie – i udałem się do Cape Canaveral. To miejsce gdzie tworzyła się historia podboju kosmosu – i stąd moje odwiedziny w Kennedy Space Center. Obejrzenie promu Atlantis, miejsca startowego rakiet, kapsuły z Apollo 13 oraz dotknięcie skały z księżyca sprawiły że dzień był bardzo udany.
Wschód słońca nad Atlantykiem



Przy promie Atlantis




Symulacja bardzo bardzo prawdziwa !

 


Budynek w którym montuje się pojazdy kosmiczne do startu

Miejsce sterowania programu Apollo



Kapsuła z Apollo 13



Na nocleg udałem się do Daytona Beach – kolejnej z plażowych miejscowości. Tutaj plaży są tak szerokie że można po nich jeździć samochodem ;-).




 
Kolega z pracy Gary i jego żona zaprosili mnie dziś rano na śniadanie przy którym rozmawialiśmy o podróżach i przygodach jakie nam się przydarzyły. Zaraz potem mój motocykl przeszedł drugi zaplanowany przegląd – tym razem krótki, zatem po południu ruszyłem dalej na północ wciąż jadąc wybrzeżem oceanu. Przekroczyłem granicę stanu Georgia oraz Karolina Południowa – jutro kolejne spotkanie z kolegą z pracy J
 
 
Daytona Beach - bardzo gorące miasteczko

Na tej plaży już byłem - tu dojechałem  czasie zeszłorocznej 1-dniowej wycieczki mootcyklowej

I kolejny stan na mojej drodze...
...i kolejny
 
 
 
Kilometry:
Czwartek, 8 sierpnia: 284 mile / 454 km, od początku 10 702 mile / 17 123 km
Piątek, 9 sierpnia: 116 mil / 186km, od początku 10 818 mil / 17 309 km
Sobota, 10 sierpnia: 226 mil / 362 km, od początku 11 044 mil / 17 670 km

2 komentarze:

  1. Cape Canaveral znalam tylko z filmow /lubie te tematyke /
    Teraz moge sie chwalic ze mam osobistego sprawozdawce-
    -dziekuje!!! Gratuluje pieknych zdjec! Serdecznie pozdrawiam.AR.

    OdpowiedzUsuń
  2. Od techniki nie uciekniesz. Czym tam mogłeś wystarować w tej sterowni? Kosmos zawsze pociągał ludzi, a hasło NASA kojarzy się tylko z kosmosem właśnie.

    Plaże rzeczywiście olbrzymie, chyba nigdy nie jest tam tłoczno. I wspaniały wschód słońca - to lubimy oglądać. Niby to samo, ale za każdym razem wygląda inaczej.
    My:-)

    OdpowiedzUsuń