Po odwiedzeniu Key West rozpoczęła się moja podróż powrotna
do Chicago. Na początek czekał mnie przejazd przez Florydę która jest naprawdę
dużym stanem. Po nocy spędzonej na Key Largo – pierwszej z wysp Key –
zaplanowałem przejazd środkiem Florydy i zobaczenie jeziora Okeechobee. Ten
plan uległ zmianie gdyż droga została całkowicie zablokowana przez wypadek z
udziałem ciężarówek – w efekcie jechałem obrzeżami Miami, po 6 pasmowej
autostradzie która na dodatek jest aktualnie w remoncie. Taka jazda to mała
przyjemność – szczególnie na motocyklu – gdyż nierówna nawierzchnia, żwir i
piasek to najmniej lubiane rzeczy przez motocyklistów. Na szczęście udało mi
się to przejechać i dalszą część dnia jechałem autostradą, którą dotarłem do
Cocoa Beach. To bardzo miłe miejsce i fantastyczne plaże – ciągną się
kilometrami !!!
Poranek nad oceanem
Zamknięta droga, która chciałem jechać...
Na plaży Cocoa Beach
Następnego dnia rano udało mi się zobaczyć wschód słońca nad
Atlantykiem – super miłe doświadczenie – i udałem się do Cape Canaveral. To
miejsce gdzie tworzyła się historia podboju kosmosu – i stąd moje odwiedziny w
Kennedy Space Center. Obejrzenie promu Atlantis, miejsca startowego rakiet,
kapsuły z Apollo 13 oraz dotknięcie skały z księżyca sprawiły że dzień był
bardzo udany.
Wschód słońca nad Atlantykiem
Przy promie Atlantis
Symulacja bardzo bardzo prawdziwa !
Budynek w którym montuje się pojazdy kosmiczne do startu
Miejsce sterowania programu Apollo
Kapsuła z Apollo 13
Na nocleg udałem się do Daytona Beach – kolejnej z plażowych
miejscowości. Tutaj plaży są tak szerokie że można po nich jeździć samochodem
;-).
Kolega z pracy Gary i jego żona
zaprosili mnie dziś rano na śniadanie przy którym rozmawialiśmy o podróżach i
przygodach jakie nam się przydarzyły. Zaraz potem mój motocykl przeszedł drugi
zaplanowany przegląd – tym razem krótki, zatem po południu ruszyłem dalej na
północ wciąż jadąc wybrzeżem oceanu. Przekroczyłem granicę stanu Georgia oraz
Karolina Południowa – jutro kolejne spotkanie z kolegą z pracy J
Daytona Beach - bardzo gorące miasteczko
Na tej plaży już byłem - tu dojechałem czasie zeszłorocznej 1-dniowej wycieczki mootcyklowej
I kolejny stan na mojej drodze...
...i kolejny
Kilometry:
Czwartek, 8 sierpnia: 284 mile / 454 km, od początku 10 702 mile / 17 123 km
Piątek, 9 sierpnia: 116 mil / 186km, od początku 10 818 mil / 17 309 km
Sobota, 10 sierpnia: 226 mil / 362 km, od początku 11 044 mil / 17 670 km
Cape Canaveral znalam tylko z filmow /lubie te tematyke /
OdpowiedzUsuńTeraz moge sie chwalic ze mam osobistego sprawozdawce-
-dziekuje!!! Gratuluje pieknych zdjec! Serdecznie pozdrawiam.AR.
Od techniki nie uciekniesz. Czym tam mogłeś wystarować w tej sterowni? Kosmos zawsze pociągał ludzi, a hasło NASA kojarzy się tylko z kosmosem właśnie.
OdpowiedzUsuńPlaże rzeczywiście olbrzymie, chyba nigdy nie jest tam tłoczno. I wspaniały wschód słońca - to lubimy oglądać. Niby to samo, ale za każdym razem wygląda inaczej.
My:-)