Po drodze do Everglades zajechałem na piaszczystą plażę w Naples
We wtorek udałem się na obejrzenie części zachodniej. Zacząłem od wycieczki łódką z Everglades City - niesamowita przyroda, która rośnie w mieszance wody słonej (z Zatoki Meksykańskiej) oraz słodkiej (z lądu). Dodatkowo masa ptaków oraz delfin w naturalnym środowisku ! Ta część parku nosi nazwę "Ten Thousand Islands" - według definicji wyspa to min 1 drzewo ;-)
Nasza łodka
Zrobić zdjęcie delfinowi to naprawdę sztuka ;-)
Leżał przy samej drodze...
...i schował się do wody dopiero przy nas
Nasz autobus
A tu młody - 2-3 letni - aligator
Wczoraj rano przejechałem malowniczą trasą do Flamingo - południowej części parku. Miejsce to wciąż jest w odbudowie po huraganie Katrina z 2005 roku. Wycieczka piesza po okolicy byłaby bardzo trudna gdyż ilość komarów jest tutaj niewyobrażalna - ta zostaje na (być może przyszły) zimowy wyjazd na Florydę.
Wysokość 3 stopy (1 metr) nad poziomem morza
Kilometry:
wtorek, 6 sierpnia: 375 mil / 600 km, od początku 10103 mile / 16165 km
Ej, podoba mi się ta wyspa! same drzewa ;)
OdpowiedzUsuńA zwierzaki to chyba pelikan, kormoran, czapla siwa... Ale nie wiem co to jest z rozłożonymi skrzydłami na drzewie... Coś mówili?
I panoramy niezłe! Tyle zieleni! :)
KS
Zestresowalam sie widzac aligatora tuz przy Twojej drodze-nie bales sie robic mu zdjecia? Dobrze ze uciekl do wody a nie na szose!
OdpowiedzUsuńCiesze sie gdy widze Cie usmiechnietego i zadowolonego!
Szerokiej drogi!! AR.
Zmiana "klimatów" jest bardzo widoczna - nie ma gór za to woda, drzewa i wielka zieloność. Na oglądanie aligatorów niekoniecznie bym tam pojechała, ale ptaszyska i delfiy - to czemu nie.
OdpowiedzUsuńJa:-)