Moja podróż wkracza na ostatnią prostą – i zmierzam już do
Chicago, choć jeszcze nie bezpośrednio.
W niedzielę, będąc w Karolinie Południowej, spotkałem się w
Charleston z Rickiem. Mieliśmy wspólny lunch i miłe spotkanie – nie widzieliśmy
się już bardzo długo, więc tematów do rozmowy nam nie brakowało. Potem pojechałem
dalej, na nocleg już kolejnym stanie – w
Karolinie Północnej.
Moja "pamiątka" z Yellowstone nie wytrzymała trudów podróży - zaczął przeciekać, więc dalej nie jedzie
Wczoraj udałem się na podróż drogą, która jest szczególna dla
dużej części mieszkańców USA – Blue Ridge Parkawy. To niesamowite droga, która
biegnie po szczytach gór Blue Ridge Mountains – i która ma fantastyczne widoki.
Jest to droga, którą jedzie się bardzo powoli – ale tam wcale to nie
przeszkadza, cały dzień jechałem i jechałem i jechałem…
Znak wskazujący następny punkt widokowy - najczęściej widoczny znak przy drodze
Dzisiaj było to po prawej, jutro będzie to po lewej
Na północnym krańcu Blue Ridge Parkway leży cel mojej
dzisiejszej podróży – park narodowy Shenandoah. Jest to jeden z niewielu parków
położonych na wschodnim wybrzeżu (i jeden z dwóch jakie są w górach Blue Ridge
Mountains) i przejazd nim jest fantastycznym doznaniem.
Dzisiaj do południa tak wyglądałem - jazda cały czas w deszczu...
Kolejna chmura na drodze ;-)
Moja podróż przebiega bardziej na północ niż wstępnie
planowałem – a to za sprawą pogody. Pomiędzy mną i Chicago jest obszar gdzie
zderzają się ciepły i zimny front – efekt tego są deszcze, burzy i lokalne
podtopienia. Z tego powodu zdecydowałem się na jazdę na północ aby przeciąć ten
front – i mam nadzieję, że dzisiaj mi się to udało. Spędziłem ponad 4 godziny
jadąc w deszczu – według prognoz jutro będzie podobnie, ale potem już będzie
lepiej.
Wczoraj i dzisiaj moje ciało miało też dodatkowy test – a to
z powodu temperatury. Po raz pierwszy od początku wyjazdu temperatura nie
przekroczyła 86 F (30 C). Wczoraj sprawiło to przyjemność – jednak dziś
temperatura do południa była poniżej 68 F (20C) a na to mój organizm zareagował
wychłodzeniem. Ponad 5 tygodni z codzienną temperaturą ponad 90 F (32C) to było
za dużo – nawet jak dla mnie J
Kilometry:
Niedziela, 11 sierpnia: 357 mil / 574 km, od początku 11 401
mil / 18 344 km
Poniedziałek, 12 sierpnia: 345 mil / 555 km, od początku 11 746 mil / 18 899
km
Wtorek, 13 sierpnia: 269 mil / 433 km, od początku 12 015 mil / 19 332 km
Droga B.R.P. przepiekna! Dobrze ze tam pogoda Ci dopisala!
OdpowiedzUsuńPodobaja mi sie te najczestrze znaki przy drodze,/moze by tak u nas?/Te niesamowite przezycia wymagaja uwiecznienia jeszcze w innej formie, proponuje napisac ksiazke z Twoimi wspomnieniami!
Zycze poprawy pogody w koncowce wyprawy! AR.
Jednak nie "odpuszczasz " parków i widoków. To dobrze. Tam najlepiej się odpoczywa ....
OdpowiedzUsuńLasy i leśne jeziorka też lubimy. Z przyjemnością obejrzymy zdjęcia. I rzeczywiście powinienieś zacząć już adaptację do "normalnych " warunków pogodowych.
My